Drugi dzień całkowitej samotności za mną, jutro - pierwszy moment wyłącznie własnej aktywności. Wiąże się to z koczowaniem, przez najbliższych 20 dni będę spać w trzech miejscach, poznawać nowych ludzi. Sytuacja jest podobna do tej sprzed roku, kiedy przez 10 miesięcy mieszkałam w 10 miejscach, u 10 osób różniących się od siebie diametralnie. A jednak jedno ich łączyło - w jakiś sposób byli dla mnie bliscy. Teraz powracam do koczowania, ale z kilkoma różnicami: swoich gospodarzy nie znam prawie w ogóle, ufam swojemu przeczuciu oraz im samym (prawda jednak jest taka, że oni bardziej ufają mi, zapraszając mnie do domów i wierząc, że nie podpalę im kuchenki); koczuję ponad 1000 km od poprzedniego koczowiska.
Moje myśli powracają do książki (pierwsza rocznica pierwszego zdania).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz